Kronikarskie ciągoty odziedziczyłem najwyraźniej po tacie, z wiekiem doszła potrzeba pamięci i może naiwna próba jej ocalenia. Zapisana światłem pamięć o mojej rodzinie sięga roku 1934 roku. Zapraszam...


W maju Jeremi miał swoją pierwszą komunię. Z tej okazji przyjechał do nas Maciek! Dawno go nie było, więc specjalnie wziąłem urlop, żeby spędzić z miłym gościem nieco więcej czasu. W sobotę wybraliśmy się na wycieczkę. Celem głównym była Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach, ale po drodze postanowiliśmy zahaczyć o Gliwice. Maciek studiował historię, więc na pewno chętnie zobaczy słynną wieżę Radiostacji gliwickiej, zwłaszcza że obecnie jest to podobno najwyższa (ma 111 metrów) drewniana wieża na świecie. Pechowo tego dnia muzeum było otwarte dopiero po południu, o czym na stronie internetowej zapomniano niestety poinformować. Wieża na szczęście jest widoczna niezależnie od godzin urzędowania muzeum.
Zwiedzanie odbywa się w większych grupach prowadzonych przez przewodnika, czekając więc na naszą, obejrzeliśmy sobie urządzony na wolnym powietrzu skansen maszyn parowych. Eksponaty można dotykać i po nich chodzić, więc każda lokomotywa musiała zostać przez dzieci zdobyta. Na szczęście żadnej nie uruchomiły!



Chodniki w kopalni są momentami bardzo niskie, więc wszyscy muszą ubrać kaski, żeby przypadkowo nie rozwalić głowy – zwłaszcza Maciek. Dobrawa co prawda jest jeszcze mała i kolizja ze stropem jej nie grozi, ale przecież też by chciała kask założyć! Niestety, nie ma jej rozmiaru! Nie jest z tego faktu zadowolona, ale i tak jest bardzo grzeczna przez całą wycieczkę. Czego nie można powiedzieć o niektórych innych dzieciach w grupie.
Jeden wyrostek gdzieś w wieku Jeremiego, przez pół wycieczki zakłóca ciszę, jęcząc, że bolą go nogi, chce mu się pić, jeść, sikać, grać na komputerze i nie wiadomo co jeszcze. Byłem pewien, że mamusia zabrała go na wycieczkę tylko po to, żeby go gdzieś w tej kopalni zgubić. Ale o dziwo nie.





Po wycieczce wszyscy zgłodnieliśmy, więc poszliśmy na obiad, a później na lody na rynek w Tarnowskich Górach. Rynek był rzeczywiście bardzo urokliwy, a lody smaczne. Dobrawa się oczywiście upaćkała, ale daliśmy sobie radę nawet w tej kryzysowej sytuacji.
Następny przystanek – Piekary Śląskie, tam: Bazylika Najświętszej Marii Panny i św. Bartłomieja. Niestety akurat trwa msza, a nie chcemy przeszkadzać, więc oglądamy ten bardzo ładny kościół tylko z zewnątrz. Jak wiadomo, słynę z bardzo napiętych, żeby nie powiedzieć nierealistycznych planów wszelkich wycieczek, więc oczywiście ten również zakładał dużo więcej, bo jeszcze Nikiszowiec i Pszczynę... Ale czasu brakło. Trzeba odwieźć Dobrawę do domu, bo na 19 musimy jeszcze zdążyć na koncert! Orkiestra Kameralna Mahlera zagra pod batutą Ilana Volkova: Józefa Haydna, Gustawa Mahlera, Klaudiusza Viviera, Jacentego Scelsi i Ryszarda Wagnera.


