Kronikarskie ciągoty odziedziczyłem najwyraźniej po tacie, z wiekiem doszła potrzeba pamięci i może naiwna próba jej ocalenia. Zapisana światłem pamięć o mojej rodzinie sięga roku 1934 roku. Zapraszam...
Na łikend przyjechali Iga z Kubą, co jak zwykle oznacza degustowanie miodów wszelakich w ilościach adekwatnych do temperatury dyskusji. Wielogodzinna rozmowa na tematy okołopolityczno-filozoficzne nie przyniosła większych rezultatów, bo jak zwykle okopaliśmy się na z góry upatrzonych pozycjach. Krótko mówiąc wszystko jest w najlepszym porządku i następnym razem zawieszenie broni ani butelczyny z miodem nam nie grozi.
W niedzielę natomiast spontanicznie zorganizowaliśmy m ałe ognisko.